czwartek, 2 lipiec 2009

Welcome to the fashion

Modelka i wizażystka - Marta Pyć, projekt ubioru i stylizacja: Ania Kołodziejska, zdjęcia - Mariusz "Marchewa" Marchlewicz
Fotograficznie
Niespodzianka. Nie dość że to moje pierwsze stricte modowe zdjęcia, to jeszcze na dodatek pierwsze które pokazuję tak szybko po sesji - zdjęcia robione w ubiegły weekend, jeszcze gorące. Sesja była szybka i pro, tak jak lubię, dziewczyny świetnie się spisały.

Muzycznie
Tego chyba przedstawiać nie muszę. Do fotografii mody pasuje jak pięść do nosa, ale co tam. Kulisy pracy modelek na wybiegach chyba jednak przypominają dżungę, więc i może dobrze pasuje ;) Słucham ostatnio często dosyć. Guns'n'Roses - Welcome to the Jungle.

czwartek, 18 czerwiec 2009

He shot me down, bang bang

Modelka: Martyna Dróżdż
MUA, stylizacja: Marta Kłopotowska
Lokacja: Cafe Roma, Piotrków Tryb.
Pomoc: Kaszmir
Fotograficznie
Kolejne zdjęcie z sesji w Cafe Roma z Martyną. Nie wiem czy jeszcze wrzucać coś z tej sesji, chociaż sądząc po odzewie, chyba jeszcze ze dwa wrzucę. Jak to jest, że ludziom podoba się coś zupełnie innego niż mi? :> No a poza tym powoli kończą mi się zaległe zdjęcia i powoli dochodzę do teraźniejszości ;) Ale w zanadrzu jest jeszcze jedna mocna sesja, sam nie mogę się doczekać kiedy ją pokażę. No ale wychodzi na to, że trochę się ostatnio obijałem, choć w sumie chyba robiłem kilka sesji niekoniecznie dla siebie i nie za bardzo mam co pokazywać.
Ciekaw jestem jak wyjdą zdjęcia z najnowszego zlecenia. Niby ma to być komercyjna prosta fotografia katalogowa, ale fanom glamour mogły by zdjęcia przypaść do gustu. Zobaczymy wkrótce czy będzie co pokazać.
W końcu po wielu, wielu miesiącach planów udało mi się zmobilizować i wyczyścić matrycę aparatu. Bądź też raczej zostałem przymuszony okolicznościami. Przyjechała nowa lampa do kompletu, i radiowe wyzwalacze, więc mam w końcu czym świecić, a że przy takim świetle mogę w końcu przymkną nieco przysłonę, to i syfki na matrycy lepiej widać. Kiedy doświetlam sobie scenę na plenerze w pełnym słońcu lampami, to zdarza się z przesłoną i do 22 do chodzić. Wtedy syfki były już widoczne milionami i to ostre jak brzytwa. Godziny retuszu w PS. Czyszczenie niezbędne. Serwis Koba&Kowalczyk w Łodzi spisał się na medal, szczerze polecam.

Muzycznie
Kiedyś już była tu Nancy Sinatra, ale w duecie z Lee Hazelwood. Teraz solo. Piosenkę pewnie znają wszyscy fani Kill Billa. I pewnie zaraz zaczną jakieś feministki protestować przeciw propagowaniu przemocy wobec kobiet ;) Nancy Sinatra - "Bang Bang".

czwartek, 11 czerwiec 2009

Hard Rock Caffe

Modelka: Martyna Dróżdż
MUA, stylizacja: Marta Kłopotowska
Lokacja: Cafe Roma
Pomoc: Kaszmir

Fotograficznie
Po raz kolejny Martyna. Trochę glamour, trochę rockowo. Szczególne podziękowania należą się właścicielowi lokalu Cafe Roma przy ul. Słowackiego 42 (w Piotrkowie oczywiście), który użyczył to pięknie wykończone wnętrze na potrzeby sesji. Generalnie polecam tą kawiarnię, świetna kawa, nastrojowe wnętrze a na dodatek od niedawna można obejrzeć tam moją mini ekspozycję fotograficzną. No i podziękowania dla niezastąpionego Piotrusia, który nie dość że swoje kochane gitary pożyczył, to jeszcze "lampy trzymał" na sesji ;)
Kiedy robię zdjęcia w takiej stylistyce, jakoś strasznie szybko i bezrefleksyjnie mi idzie. Pewnie źle, bo zapewne jeszcze sam swoich błędów nie widzę, ale chyba wyłącznie dzięki swojej niewiedzy mogę się ze swoich zdjęć cieszyć ;)

Muzycznie
Nie, żeby kawałek pasował do zdjęć, nie żeby był jakoś nowy czy świeżo odkryty, ale lubię go od dawna, a nie wiedziałem co dziś do posłuchania wrzucić. A więc Dave Matthews Band - "Gravedigger".

piątek, 29 maj 2009

Venus in Furs


Fotograficznie

Dalsza część sesji z Martyną. A tak się składa, że będzie też na zdjęciach w następnym poście. Produktywna modelka, nie ma co ;)
Rozleniwiłem się ostatnio ze zdjęciami, dawno nic nie robiłem. Ale to prawdopodobnie przez festiwal Interakcje, na którym cały tydzień robiłem zdjęcia. Wcześniej "oszczędzałem siły", a teraz mam jeszcze sporo pracy przy katalogowaniu, archiwizowaniu i rozsyłaniu zdjęć, nota bene zaległej pracy, bo powinienem to zrobić w ciągu kilku dni po festiwalu. Jednak strasznie często tak mam, że nie dotykam zdjęć z sesji przez dosyć długi czas. Tak żeby ostygły, żebym mógł zapomnieć o sesji, i spojrzeć na zdjęcia po raz drugi świeżym spojrzeniem, zobaczyć je na nowo. Wtedy łatwiej mi wydobyć to co dobre i odrzucić to co złe. Zaraz po sesji do zdjęć mam jeszcze stosunek emocjonalny, "znamy się" ze zdjęciami jeszcze z sesji, pamiętam które miały być super, a które średnie... ale potem po czasie okazuje się troche inaczej, jeśli spojrzeć na nie chłodno i obiektywnie. Znajduję inne, lepsze ujęcia, na które wcześniej nie zwróciłem uwagi, w tych które miały być dobre dostrzegam wady które je przekreślają. I na koniec wychodzi jakaś średnia, idę na kompromis z samym sobą wybierając ostateczne zdjęcia. Kompromis pomiędzy emocjonalnym stosunkiem do zdjęć a obiektywnym i chłodnym spojrzeniem. Mam nadzieję, że to wyjaśnia choć trochę niektórym osobom, dlaczego na zdjęcia Marchewy trzeba tak długo po sesji czekać [Bądź też udowadnia jak sprawnie usprawiedliwiam swoje lenistwo... ;) ].

Muzycznie
Onirycznie dziś trochę. Lubię to słuchać rano, w drodze do pracy, kiedy jeszcze nie do końca jestem obudzony. The Velvet Underground - "Venus in Furs". Lou Reed ma naprawde świetny głos, i do tego jeszcze ten sadomasochistyczny tekst.

niedziela, 24 maj 2009

Set the Controls to the Heart of the Dawn


Fotograficznie 

Fragment starej sesji reklamowej z Martyną, z grudnia 2008. Sesja na zlecenie (zdjęcia m.in. do kalendarza), i choć rzadko mogę to powiedzieć o zleceniach, to jestem w pełni zadowolony z efektów. O dziwo, cała sesja poszła chyba najszybciej ze wszystkich jakie w życiu robiłem, ale pewnie dlatego że dokładnie było wiadomo co chcemy osiągnąć, no i nie było żadnej wyszukanej stylizacji, akcesoriów czy strojów. Światło, też banalne, co widać, więc się nie napracowałem. Zresztą najwięcej czasu sesji zeszło na czekaniu na zniknięcie odcisków/śladów na ciele po obcisłych ubraniach. 
Coraz bardziej zaczyna mnie interesować taki minimalistyczny typ zdjęć, nawet czarno-białych, co rzadkie u mnie. W następnym poście jeszcze kilka zdjęć z tej sesji.

Muzycznie 
Odlatujemy coraz bardziej psychodelicznie, kiedyś pewnie bym nigdy nie przypuszczał, że będę w stanie coś takiego wysłuchać... ;) Dziś znów stary Pink Floyd - Set the Controls for the Heart of the Sun. Tu akurat wersja dłuższa, koncertowa ( z koncertu w Pompejach [Live at Pompei], jest jeszczcze na albumie "Ummagumma - Live"), studyjne były prawie o połowę krótsze ("Works" i "A Saucerful of Secrets"). Powoli dochodzę do wniosku, że "Pulse" i "The Wall" to strasznie komercyjne albumy Pink Floyd, taki okres muzyki dla mas. No ale nie to żebym narzekał - nigdy bym nie śmiał ;)

niedziela, 17 maj 2009

Interakcje 2009

performance: Alexander Del Re
performance: Alexander Del Re
performance: Sara Leteorneau
performance: Leticia Santa Cruz
performance: Leonardo Gonzalez
performance: Leonardo Gonzalez
performance: Michelle Browne
performance: Michelle Browne
performance: Michelle Browne
performance: Anna Kalwajtys

Tydzień Interakcji dobiegł końca i pozostawił po sobie wiele świetnych zdjęć. Niemożliwością jest pokazanie ich tu wszystkich, dlatego na resztę zapraszam na galeriaoff.pl do galerii z poszczególnych dni. 
Każdy performance to niepowtarzalna okazja do zrobienia świetnych i niepowtarzalnych zdjęć, jednak robiąc takie zdjęcie, zawsze zastanawiam się czy powinno ono być dobre z mojego punktu widzenia, czy dobre jako dokumentacja performance. Dokumentacja jak to dokumentacja, nie jest jej istotą estetyka a wierne oddanie sytuacji i kontekstu wydarzeń, np. ruchu. Z kolei ja jako fotograf z przyzwyczajenia chyba już, zwracam uwagę na estetykę zdjęcia, kompozycję, światło, kolorystykę, rytm itd. Zdjęcia które pokazuję powyżej to te które moim skromnym zdaniem łączą wartość dokumentacji z estetyką.

niedziela, 3 maj 2009

Glamour skin retouch tutorial / Retusz skóry glamour - tutorial


English part on the bottom of the post.

Kiedy widzę na zdjęciach na naszych klasach i innych fotkach zdjęcia ze skórą wygładzoną tak że wygląda jak prawdziwy plastik to aż mnie skręca. Jednak znaleźć w internecie tutorial wyjaśniający jak odpowiednio retuszować skórę wcale nie jest łatwo. Nie wystarczy bowiem zwykłe rozmycie, albo inne automatyczne filtry w programach graficznych ułatwiające wygładzanie skóry. Żaden automat póki co nie jest w stanie idealnie zretuszować fotografii człowieka. Niezastąpiona jest tutaj żmudna ręczna praca człowieka. 
Na początek przykłady jak nie retuszować skóry.. Wszelkie blury, rozmycia, wygładzaniedają mizerne efekty i trącą niebywale amatorszczyzną. Nastęnie część właściwa poradnika. Tutorial wykorzystuje dwa podstawowe narzędzia photoshopa: Patch tool (skrót "J") oraz Dodge tool (skrót "O"). Na początek startujemy z retuszem większych niedoskonałości narzędziem Patch. Następnie używając narzędzie Dodge rozjaśniamy skórę pod oczam oraz jeśli to potrzebne w innych miejscach. Nastęnie użyłem jeszcze raz narzędzia Patch, żeby usunąć różnice w kolorze skóry które pozostały po rozjaśnianiu, ale to krok opcjonalny. Na sam koniec, najtrudniejsze zadanie, w tutorialu znacznie skrócone: usuwanie zmarszczek. Narzędziem Dodge w dużym powiększeniu, pracując de facto na pikselach, rozjaśniamy ciemniejsze strony zmarszczek - jako wklęsłości w skórze zmarszczki mają jaśniejszą i ciemniejszą stronę, może to wyglądać różnie na różnych zdjęciach, bo zależy głównie od oświetlenia sceny. 
Tutorial został zrobiony na Photoshopie CS4, ale powinien wyglądać identycznie na wcześniejszych wersjach. Pełną wersję próbną Adobe Photoshop CS4 działającą przez 30 dni można pobrać ze strony Adobe, po uprzednim zarejestrowaniu się tamże.
Pamiętać też należy, że wieeelce ułatwia sprawę odpowiedni makijaż przed sesją. 30 minut pracy wizażystki potrafi zaoszczędzić kilku godzin pracy przy Photoshopie. No i na koniec, oczywista oczywistość - zdrowa skóra modelki też wielce (o ile nie w największym stopniu ;) ) ułatwia pracę, ale na to już zazwyczaj nie ma się wpływu...
W tutorialu udział wzięły: Martyna Dróżdż - modelka, oraz Marta Kłopotowska - wizaż.

English
It's really hard to find a good tutorial of professional skin retouch technics. So here i come with my short mini video tutorial, with technics I usually use.
First part shows what technics you should not use, if you want to avoid plastic, artificial looking skin effect. Tutorial uses basic phtoshop tools: Patch tool (shortcut "J"), and Dodge tool (shortcut "O"). You basically start with retouching bigger spots with a Patch tool, then you brighten up skin under the eyes (or elswhere, when needed) with a Dodge tool. Then I used Patch tool again, to mask differences in color, that were visible after dodging some areas, however this is optional step. At the very end, I removed wrinkles with a Dodge tool using it in a very small scale. This step should take much more time, it's hard, and time consuming task at a pixel level, I just make it quickly for the tutorial. Removing the wrinkles is basically brightening up the darker sides of concavities (I'm sure this word is not correct ;)) in skin. How this looks on your photos depends on lighting of your scene. 
Tutorial was made using Adobe Photoshop CS4, but it should be compilant with previous versions. You can download full 30 days trial version of Adobe Photoshop CS4 on their official website.
Last thing to remember: proper make-up makes your work muuuch easier, 30 minuts of MUA's work, can save you couple of hours of computer retouch.

piątek, 24 kwiecień 2009

Careful with that camera Sir


Fotograficznie
Heh, wiosenne lenistwo, to już niemal miesiąc od kiedy ostatni raz się tu pojawiłem. Dziś dwa zdjęcia, bo inaczej dojdę do półrocznych zaległości. W maju wiadomo, Marchewa czasu nie ma ;) Dalszy ciąg sesji z Martą. Cukierkowo-glamourowo. To jej pierwsza sesja, poszło całkiem nieźle, wkróce następna sesja, już mniej cukierkowa, bardziej po mojemu. Próbuję robić serię fotografii które będą układały się w całość, ale na razie bez szczegółów, bo jeszcze nie wyjdzie i się będę musiał tłumaczyć ;) Pierwsza sesja z serii już za mną, z Kingą, następna właśnie z Martą, a kolejne, zobaczymy. Zacznę je pokazywać chyba jak skończę serię, czyli nie szybko, chociaż nie wiem czy powstrzymam się z pokazaniem zdjęć z pierwszej sesji, bo jestem z niej nadzyczaj zadowolony.
Chyba przydało by się jakiś tutorial tutaj wrzucić. Tylko jaki? O czym? Mam nadzieję że znajde troszkę czasu żeby coś takiego przygotować, choćby jakiś mikro poradnik. Tylko potrzebuję pomysłu na temat.
I małe przypomnienie, jeśli ktoś próbuje kontaktować się ze mną w sprawie sesji, to najlepiej mailowo, na gg nie mam czasu, a telefonu nie mam, bo mam telefonofobię. Maile proszę konkretne, żebym wiedział z kim rozmawiam, no i mile widziane portfolio, niekoniecznie profesjonalne oczywiście. Chyba będę musiał gdzieś tu na blogu zawiesić takie info na wierzchu.

Muzycznie
tym razem kawałek zupełnie nie powiązany z fotografiami z posta. Pink Flyd, Careful with that axe, Eugene. Kolejny psychodeliczny kawałek, odpływamy coraz dalej, także w czasie.  Słuchać w nocy, po ciemku, samemu w pokoju, najlepiej głośno, w słuchawkach też da radę. A na 5:00 zakładamy pampersy... 

poniedziałek, 30 marzec 2009

I'd put you in the mirror, I put in front of me.

Fotograficznie

Na zdjęciu Marta. Zdjęcie sprzed jakiegoś tam czasu, gubię się już kiedy co robiłem. Jeszcze parę zdjęć z tej sesji wrzucę.

Ciekawe że im starszy jestem tym częściej zdaża mi się gubić w tym co jest snem, co jawą, co zbiegiem okoliczności, a co sprytnie ułożonym biegiem wydarzeń. Nie, oczywiście nie mam problemu z odróżnieniem jakwy od snu, po prostu śnią mi się czasem rzeczy które równie dobrze mogły by dziać się naprawdę, a czasem dzieją się rzeczy które równie dobrze mogły by być snem. Czasem wydarzenia zupełnie ze sobą nie powiązane okazują się kawałkami jednej wielkiej układanki, zupełnie jak we śnie o wielkiej konspiracyjnej intrydze gdzie każdy ma swoją rolę do odegrania i nic nie dzieje się przypadkowo. Niby przypadkowe wydarzenia układają się w sensowną historię, i tylko resztki zdrowego rozsądku nie pozwalają się doszukiwać w tym jakichś prawidłowości. Na przykład: idziesz sobie rano słuchając/nucąc piosenkę która tkwi uparcie w głowie od paru dni, w sklepie sprzedawca wita cię słowami z refrenu piosneki; wieczorem pijesz w barze; nieznajomy stawia ci drinka. Drink nazywa się tak jak zespół który nagrał kawałek tkwiący w twojej głowie. I tak dalej. Wiem, nie ma sesnu. Ale o czymś muszę tu pisać :) Do mojej piosenki-idee fixe też układa się połowa wydarzeń z ostatnich dni.

niedziela, 22 marzec 2009

Stone Heart

Marysia, nadal z tej samej sesji, nadal super wychodząca. To chyba jedno z bardzo niewielu, o ile nie jedyne, z moich zdjęć w high key (czyli w wysokiej tonacji - pastelowe, nienasycone kolory, bez głębokich cieni) . No ale fakt, "too much photoshop" ;)


Muzycznie dziś zdecydowanie przeginam, jestem w stanie założyć się o piwo, że nikt tego nie wysłucha do końca. Atom Heart Mother - Pink Floyd... w czterech częściach.

środa, 18 marzec 2009

Dream Sister



I znów Marysia. Bezsprzecznie świetnie wychodzi na zdjęciach. A w zanadrzu mam kolejnych kilka sesji, strasznie ciekawych zresztą, chyba muszę się streścić i kilka postów trochę szybciej niż zawsze napisać. Właściwie to mam ochotę trochę niechronologicznie powrzucać zdjęcia, no ale może uda mi się powstrzymać ;)

A, zapomniałbym. Założyłem sobie tumblra mr-marchew.tumblr.com to taki jakby mini blog-śmietnik. Zapraszam, chociaż wszystko to reposty tego co już wcześniej pokazywałem.

Znów dziś Jeff Buckley. "Dream Brother" tym razem. A muzycznie może się przerzucę na wklejanie tego co ostatnio było grane na koncertach w ulubionej knajpie "Vojak Svejk". Bo koncerty tam są pierwsza klasa.

czwartek, 26 luty 2009

Broken Hallelujah


Fotograficznie
Marysia. Jak na pierwszą sesję zdjęcia wyszły bardzo dobrze. Nie mogę narzekać.

Zimowo
Jak przejść do wewnętrznego oceniania  zdjęcia w kategoriach innych niż estetyczne? Chyba lepiej zadać sobie ten trud, niż przeżywać kaca moralnego po fotografii pięknej i "fajnej".
Fotografia to chyba najmniej wdzięczna forma przekazu, bądź najtrudniejsza a ja najbardziej ułomnym fotografem jestem. Fotografia nigdy nie da widzowi tak bezpośredniego przekazu jak tekst czytelnikowi, nigdy nie wzbudzi tak żywych emocji jak muzyka. 
A po co w ogóle jakakolwiek twórczość ludziom? Czy to nie jest po prostu próba poszukiwania zrozumienia? Autor w twórczości jak w otrzewnej prezentuje co ma w środku, świadomie bądź i nieświadomie czekając na zrozumienie, pochylenie się nad losem, docenienie. Odbiorca treści, widz/słuchacz/czytelnik doświadczając twórczości, szuka w niej siebie, doszukując się w twórcy swego odbicia, i podobieństw do siebie. Uwzniośla swoje doświadczenia pokazane w lepszym świetle, wracając do nich drogami odkrytymi przez twórcę.  Chyba więc zarówno tworzenie jak i odbiór są okrzykiem samotności na pustyni miasta. Są anonsem towarzyskim wysłanym w zakorkowanej butelce. Poszukiwaniem życia na obcych planetach. It's a broken hallelujah.